środa, 13 czerwca 2018

Na szczycie góry Chojnik

Ostatnio pisałam o Zamku Krzyżtopór w Ujeździe jako o jednym z moich ulubionych. Oto kolejny z nich. Na szczycie góry, nad 150 metrowym urwiskiem, opadającym do Piekielnej Doliny, stoi on, zamek Chojnik. Góra na której się wznosi, również Chojnik, ma 627 metrów n.p.m. i znajduje się na terenie obszaru ochrony ścisłej, który jest eksklawą Karkonoskiego Parku Narodowego.  Już samo wejście na górę jest niesamowitym doznaniem, trasa jest naprawdę przyjemna, maszerujemy lasem porośniętym bukami, sosnami i świerkami. Podejście nie jest trudne. ja na Chojniku byłam dwa razy. Raz zimą
2015, w ciąży, drugim razem, zimą 2018 z półtora rocznym dzieckiem (i wózkiem). Oba podejścia nie sprawiły mi problemu. Szczególnie polecam szlaki z Sobieszowa (czerwony i czarny). Te znam osobiście, ale z informacji jakie znalazłam w internecie, widzę, że można się tam dostać jeszcze szlakiem żółtym z Podgórzyna Dolnego oraz szklakami zielonymi z Jagniątkowa i Zachełmia. Nie mniej - ja zdecydowanie polecam te dwa pierwsze. Ich dodatkowe atrakcje to grupa granitowych skałek, tzw. Zbójeckie Skały i dwie niewielkie jaskinie: Dziurawy Kamień i Jaskinia Zbójecka.  Podsumowując  tą część opowieści o Chojniku, wyprawa na niego to dwa w jednym. Spacer po pięknym miejscu i zwiedzanie zamku.
Skąd nazwa Chojnik - cytując za Wikipedią (bo tam ładnie jest to opisane):  Nazwa oznacza zamek położony na górze porośniętej choiną – iglastymi drzewami z rodziny sosnowatych.. Niemiecki językoznawca Heinrich Adamy w swoim dziele o nazwach miejscowych na Śląsku wydanym w 1888 roku we Wrocławiu zalicza ją do grupy miejscowości, których nazwy wywodzą się "von choina = Fichte". Wymienia on również nazwę budowli zanotowaną po raz pierwszy w dokumencie z 1292 roku Choinasty podając jej znaczenie "Fichtenberg" – "Świerkowa góra".
Kiedy na Chojniku cos zaczęło się dziać? Pierwszy, drewniany dwór obrony powstał pod koniec XIII stulecia. Istnieje też hipoteza, ze dwór ów poswatał na zgliszczach wczesnośredniowiecznego grodu plemiennego Bobrzan.  Jednak nie jest to do końca potwierdzona teoria. Pewne jest jedno książę Bolesław Rogatka wzniósł drewniany dwór obronny przeznaczony do celów łowieckich. W takim to stanie istniał sobie aż do czasów kiedy to Wnuk Władysława Łokietka, Bolko II Mały, ufundował murowaną warownię. Składała się ona z  czworoboku murów zamykających nieregularny dziedziniec, miał wymiary 8,5x9,6 metrów był prawdopodobnie podpiwniczony i TU). Rodzina ta miała we władaniu Chojnik aż do 1634 roku. To oni rozbudowywali zamek. Warto wspomnieć chociażby o tym, że na początku XVI wieku powstało obwarowane podzamcze, pomieszczenia o charakterze więziennym i sądowym. Powstał loch głodowy i kamienny pręgierz (tak, tak, ten który stoi tam do dziś - to nie atrapa). Kiedy w 1634 ostatni  Schaffgotsch , Hans Ulrych
II, został oskarżony, a później skazany i zgładzony z zdradę cesarz Ferdynanda II zamek przeszedł w ręce Johanna Putz von Adlerthurn.  W 1641 roku syn Hansa Ulryka, Krzysztof Leopold, odzyskał większość utraconych dóbr w tym zamek Chojnik. Warunkiem było przejście na katolicyzm. Zamek co prawda oddano, ale już bez cennego wyposażenia, sprzętów i biżuterii rozkradzionych przez okupujące go wojska. Schaffgotschowie nigdy juz nie zamieszkali w Chojniku. Zapewne wpływ miał na to również brak źródła wody na zamku. Na swą rezydencje wybrali pobliskie Cieplice. 31 sierpnia 1675 r.
podczas burzy w zamek trafił piorun. Wybuchł pożar, w którym ucierpiał zamek górny i zwieńczenie wieży.  Po pożarze budowla popadła w ruinę, której już nigdy nie odbudowano.  W XIX wieku zamek stał się atrakcją turystyczną odwiedzaną przez kuracjuszy z Cieplic. W 1822 r. zorganizowano pod zamkiem punkt wynajmu przewodników i tragarzy. W ruinach zamku otwarto gospodę, w której prowadzono księgi pamiątkowe. W 1823 roku wybudowano schody na wieżę.  W 1860 r. adaptowano północną
basteję na schronisko turystyczne. Po II wojnie światowej zamek udostępniono już w 1945 roku. natomiast juz dwa lata później ponownie otwarte zostało schronisko. Prace remontowe przeprowadzono w 1949 roku. Wówczas to urządzono także małe muzeum w salce gotyckiej schroniska. W styczniu 1963 roku z powodu groźby zawalenia zamek zamknięto. Remont rozpoczął się jesienią tego samego roku. Formalnie zakończył się dopiero 10 lat później. Radość z otwarcia zamku nie potrwała długo. Już w listopadzie 1973 roku Sanepid zamknął schronisko. Po remoncie otwarto je w czerwcu 1975 r. W latach 70. XX w. wzmocniono mury wieży, a w latach 80. XX w. odbudowano kuchnię , odgruzowano dziedziniec i cysterny. Od 1991 r. na zamku odbywa się jeden z największych w Polsce turniejów kuszniczych "O Złoty Bełt Zamku Chojnik. W 1993 roku zamek stał się siedzibą Bractwa Rycerskiego Zamku Chojnik, które przejęło organizację turnieju. W latach 1993-1994 wykonano metalowe schody na wieżę i zrekonstruowano ganek straży. W 2007 r. ustawiono granitowy pomnik upamiętniający wizytę w 1956 roku Karola Wojtyły z grupą studentów.
posiadał prawdopodobnie trzy kondygnacje, przy czym na parterze mieściła się izba i jadalnia, na piętrze trzy małe pokoje, zaś na poddaszu dziewięć komór. Wszystkie
oddzielone od siebie drewnianymi ściankami działowymi.  W 1393 roku zamek przeszedł w ręce rodziny Schaffgotschów (o innej ich siedzibie - zamku w Starej Kamienicy pisałam
Zamek na mapie kliknij: TU
Profil zamku na FB kliknij: TU
Strona www zamku: TU












czwartek, 7 czerwca 2018

Z wizytą u Krzysztofa Ossolińskiego w Ujeździe

Ten zamek jest mi szczególnie bliski. Byłam w nim kilka razy i na 100% jeszcze nie raz do niego zawitam. Dane mi było spędzić w nim wyjątkową noc. Po prostu go uwielbiam. Krzysztof Ossoliński, fundator zamku, również jest bardzo interesującą postacią. Warto bliżej zapoznać się z jego historiią. Dlaczego akurat Krzyżtopór tak mnie zainteresował? Powodów jest naprawdę dużo. Przede wszystkim to zamek typowo "w moim typie". Ruina. Trwała ruina. Pięknie zachowana ruina. Nie znajdziemy tu klinkierowych wstawek, odbudowy "na siłę" , która robi moim zdaniem więcej szkody niż pożytku. Wszystko do siebie pasuje. Do tego zamek ma ciekawą historię. Oczywiście nie mówię tu o legendach, jak szklany sufit (chociaż tu akurat jest ziarnko prawdy) czy tunel łączący Krzyżtopór z Ossolinem (nie na 100% go nie było ;) ), ale o prawdziwej i często niezbyt wesołej historii tego miejsca. I na koniec, chociaż tego chyba nie musze dodawać, to prawdziwa perełka architektury. Mimo, że jego korzenie nie sięgają 1300 roku, a dopiero 1621, jednak to prawdziwy zamek. takie przez duże Z.
Jeśli chodzi i sam opis zamku pozwolę go sobie skopiować z jego oficjalnej strony (link na dole wpisu). Tak przy okazji uważam, że jest to jedna z ciekawszych i świetnie prowadzonych, zamkowych stron internetowych w Polsce.  A właściciel zamku (Instytucja Kultury Zamek Krzyżtopór w Ujeździe) robi  "kawał dobrej roboty". Gdyby wszystkie zamki w Polsce były tak zarządzane byłoby naprawdę wspaniale!
Historia zamku:
Dobra Iwaniska w skład których wchodził Ujazd, należały pierwotnie (to jest już w XII w.) do klasztoru cystersów w Jędrzejowie. W XV w. włości te stały się własnością Oleśnickich. Dalsze losy Ujazdu wiążą się już z rodem Ossolińskich. Na początku XVII w. dobra te trafiły na krótko w ręce Jana Zbigniewa Ossolińskiego pana na Ossolinie, który w 1587 r. przekazał ten majątek synowi Krzysztofowi w prezencie ślubnym. Krzysztof zrezygnował na rzecz majątku Iwaniska z dóbr mieleckich, które przeszły w ręce jego starszego brata Maksymiliana. Tym samym Iwaniska wraz z Ujazdem stały się w 1619 r. własnością Krzysztofa Ossolińskiego. Krzysztof Ossoliński był
człowiekiem gruntownie wykształconym o rozległych zainteresowaniach literackich, artystycznych, dyplomatycznych i politycznych.  Postanowił  zbudować siedzibę, która zaćmiłaby wszystkie pozostałe siedziby magnackie w Polsce i nie tylko. Zamek w Ujeździe powstawał w czasie 1621- 1644 w trzech fazach. Budynek główny i fortyfikacje wzniesiono w latach 1621- 27. Kolejna faza to rozbudowa wieży zegarowej (bramnej), udokumentowana datą 1631 r. wyrytą w tablicy uszakowej przy wejściu.  Faza ta  łączyła się ze zmianą nazwy siedziby. Dotychczas używana była nazwa Krzysztopór łącząca imię fundatora z nazwą herbu rodu Ossolińskich. Kolejna nazwa Krzyżtopór
używana jest do dziś. Na bramie głównej umieszczono wówczas znacznych rozmiarów krzyż i topór oraz nieistniejącą już dziś inskrypcję: /Krzyż obrona / Krzyż podpora / Dziatki naszego Topora/. Było to credo fundatora - gorliwego katolika - wyrażające jego osobisty stosunek do wyznawanych zasad wiary. Warto wspomnieć, że pan Krzysztof był zaciekłym wrogiem reformacji, mimo że jego dziadek Hieronim był kalwinem. Za sprawą Krzysztofa arianie zostali wygnani z ziemi świętokrzyskiej, m.in. z Rakowa, Skrzelowa i Iwanisk. W kieleckim pałacu biskupim znajduje się malowidło uwieczniające to wydarzenie. Zamek Krzyżtopór wzniesiony w typie palazzo in fortezza, czyli rezydencji łączącej wygodę mieszkańców z funkcją obronną, ukazuje ścisłe związki z jedną z najwspanialszych włoskich rezydencji - własnością rodu Farnese - zamkiem Caprarola, który
Krzysztof Ossoliński odwiedził w czasie swej podróży do Rzymu. Obronny zamek został wzniesiony na nietypowym planie wpisanej w pięciobok bastionowej fortyfikacji. Pałac, fortyfikacje i ogród trzy główne elementy założenia - zostały powiązane osiowo. O projektancie niestety nic nie wiadomo. Dzięki odkryciom w Archiwum miasta Krakowa udokumentowany jest jako budowniczy wymieniony w 1633 r. włoski architekt Lorenzo Senes (Laurentius Senes, Muretto de Sant in Gryzonia). Funfator zamku zmarł niedługo  po zakończeniu jego budowy 24 lutego 1645 r. w Krakowie. Pochowany został w tamtejszym klasztorze karmelitów bosych. Mimo, że Krzysztof Ossoliński był trzykrotnie żonaty miał tylko jednego syna z pierwszego małżeństwa - Krzysztofa Baldwina. To on po ojcu odziedziczył zamek. Jednak i on nie cieszył sie nim długo.
Krzysztof w  1648 r. wyruszył z zastępem 100 husarzy na wyprawę wojenną i w krwawej bitwie pod Zborowem w 1649 r. zginął trafiony strzałą.  Krzyżtopór przeszedł w ręce spokrewnionych rodzin Kalinowskich, Denhoffów, Morsztynów i Paców. Gospodarzem zamku po Ossolińskich został oboźny koronny Samuel Jerzy Kalinowski. W czasie jego rządów w Krzyżtoporze na Polskę spadł potop szwedzki. 30 października 1655 r. najeźdźcy pod wodzą gen. Duglasa weszli do zamku, zajmując go podstępem bez jednego strzału. Według swego zwyczaju Szwedzi zaraz po zajęciu fortecy wywieźli do Szwecji przebogate zapewne wyposażenie wnętrz wraz z biblioteką i rodzinnym archiwum. Nie uszkodzili jednak, co często się im przypisuje, murów zamkowych. Około 1760 r. generał wojsk litewskich Jan Michał Pac dokonał nieznacznego remontu południowej, mieszkalnej części zamku oraz założył aleję lipową wzdłuż drogi do Iwanisk. Mieszkał w Krzyżtoporze do wybuchu w 1768 r. konfederacji barskiej, której uczestnicy na zaproszenie właściciela i marszałka konfederacji, znaleźli w zamku schronienie. Kiedy jednak Pac po upadku stronnictwa w 1770 r. pośpiesznie wyjechał do
Francji, okazało się, że wskutek walk rezydencja była już tylko piękną, acz niezamieszkaną ruiną. Po ucieczce Paca centrum dóbr przesunęło się do Planty i majątek plantowski wraz z Ujazdem zakupił w 1782 r. dla swego synowca biskup krakowski Kajetan Sołtyk. W 1815 r. zamek stał się własnością Łempickich, którzy zamieszkali w Plancie i, choć byli bardzo zamożni, nie zamierzali restaurować obiektu, traktując ruiny jako romantyczną atrakcję. W okresie powojennym Krzyżtopór stał się własnością  Skarbu Państwa, jednak dopiero w 1991 r. obiekt z wyznaczonymi szlakami udostępniono turystom. Od 2007 r. opiekę nad zamkiem sprawuje Urząd Gminy w Iwaniskach. Teraz już każdy turysta może zapoznać się z dziejami i wielkością rodu Ossolińskich, fantastycznym bogactwem magnaterii polskiej oraz potęgą i wielkością XVII -wiecznej Polski.
Prowadzone na zamku badania archeologiczne
W okresie powojennym Krzyżtopór stał się własnością  Skarbu Państwa. Dopiero w latach 60-tych z inicjatywy Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków rozpoczęły się prace badawcze prowadzone przez dwóch znakomitych archeologów: prof. A. Gruszeckiego i J. Kuczyńskiego. W latach 1965-67 przeprowadzono pierwsze badania (głównie inwentaryzację i pomiary obiektu).
Drugim etapem badań archeologicznych w Krzyżtoporze były prace prowadzone na zlecenie Kierownictwa Odnowienia Zamku Królewskiego na Wawelu przez wybitnego specjalistę w dziedzinie konserwacji zabytków prof. A. Majewskiego. Pod jego kierunkiem w latach 70-tych prowadzone były badania, inwentaryzacja poszczególnych obiektów oraz prace projektowe. Kierownictwo współpracowało z Politechniką Krakowską i Akademią Górniczo - Hutniczą w Krakowie.
W 2010 r. zespół kierowany przez mgr A. Gołembnika właściciela firmy archeologicznej pod nazwą Zespół Archeologiczno - Konserwatorski rozpoczął nowe badania na terenie zamku, które prowadzi mgr A. Jaskuła. Od kwietnia 2010 r. przeprowadzono szereg prac m.in. w fosie, przy moście, na bastionie Smok, na dziedzińcu kuchennym. Prowadzone są też wykopaliska na dziedzińcu głównym oraz na pałacowym dziedzińcu eliptycznym. Dzięki nim ustalono oryginalny poziom podłoża wewnątrz murów zamkowych.
We wrześniu 2010 r. rozpoczęły się prace na terenie ogrodów pałacowych. Poprzednie wykopaliska prowadziła na tym terenie ekipa prof. Majewskiego w latach 70 i 80. Niestety, brak ich dokumentacji. Obecne wykopaliska mają dać odpowiedzi na temat możliwego wyglądu i funkcji poszczególnych części ogrodów.
Obecne  prace: zarówno archeologiczne, jak konserwatorskie prowadzone przez zespół prof A. Kossa są wykonywane w ramach programu "Zamek Krzyżtopór markowym produktem Województwa Świętokrzyskiego" stanowiącego część  "Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Świętokrzyskiego".
Ciekawostki:
Wymiary zamku:
kubatura obiektu - 70 tysięcy m3,
powierzchnia zamku - 1,3 hektara,
łączna długość murów - 600 m,
łączna powierzchnia murów - 3730 m2,
powierzchnia ogrodów - ok. 1,6 hektara,
wymiary założenia; oś północ-południe - 120 m, wschód-zachód - 95 m,
 Do budowy zużyto:
11 tysięcy ton piaskowca kwarcytowego ( miejscowego),
300 m3 piaskowca kunowskiego,
30 tysięcy dachówek,
200 tysięcy cegieł,
500 ton wapna palonego,
5 tysięcy m3 piasku oraz marmury, alabastry i egzotyczne drewno. Dla uzyskania wodoodpornej zaprawy dodano ponoć do  wapna białka z miliona jaj kurzych.
Sala jadalna w wieży miała ponoć szklany strop, przez który widać było akwarium z egzotycznymi rybkami.
W podziemiach tejże wieży znajduje się do dziś źródełko dające wodę o nazwie Krzyżtopożanka mającą wyjątkowe własności smakowe a nawet lecznicze.
W prawej stajni panują znakomite warunki akustyczne. Są tak doskonałe, że budzą zachwyt znawców, którzy sugerują właścicielom obiektu organizację koncertów.
Skłonności do astrologii i magii, jakie przejawiał Krzysztof Ossoliński, ujawniły się również przy budowie Krzyżtoporu. Nad wejściem w wieży bramnej umieszczono hieroglif przypominający stylizowaną literę W. Ma ona symbolizować, zgodnie z księgą kabały, wieczne trwanie tego miejsca. Inni dopatrują się w niej herbu Habdank.

Krzyżtopór miał mieć podziemne połączenie z Ossolinem. Ongiś Jerzy i Krzysztof jeździli tym lochem do siebie w odwiedziny. Droga ta miała być wyłożona głowami cukru, aby sanie poruszały się łatwiej i szybciej. Jednak żadne badania nie potwierdziły obecności takiego tunelu.  Również różnica wysokości i odległość między zamkami raczej go wyklucza.
W miejscu, gdzie dawniej były wspaniałe ogrody w stylu włoskim i francuskim, znajduje się dziś skromny krzyż upamiętniający kilkudziesięciu więźniów z Ostrowca Św. rozstrzelanych tutaj przez żandarmerię niemiecką w 1944 r. Powodem egzekucji był atak polskich partyzantów na samochód niemieckiego starosty Opatowa, w wyniku którego zmarła ciężarna żona starosty.
Podsumowując... Zamek trzeba odwiedzić!

Strona www zamku kliknij: Tu
Profil zamku na Facebook kliknij: TU
Zamek na mapie: TU

wtorek, 29 maja 2018

Ġgantija - świątynie starsze od Wielkiej Piramidy!

Kiedy jesteś na Malcie nie możesz ominąć tego miejsca. Ġgantija - tu czuje się historię.

Wybierając się na piękne Wyspy Maltańskie wiedzieliśmy, że to nie na plażowaniu spędzimy większość czasu. Malta jest chyba krajem z największym zagęszczeniem zabytków na metr kwadratowy ;) Punktem obowiązkowym naszej wyprawy była właśnie Ġgantija. Niepozorny kompleks świątynny...

 Zbudowane przed słynnymi kamiennymi kręgami w Stonehenge.  To dwie świątynie tworzące kompleks. Wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Zbudowane zostały  w okresie między 3600 a 3200 pne, i były używane do około 2500 pne, czyli w mmencie kiedy dopiero powstała Wielka Piramida w Egipcie. Odkryte zostały dopiero w  XIX wieku.
Nazwa Ġgantija wywodzi się od słowa "ġgant", co w języku maltańskim  oznacza giganta. Gozoanie wierzyli, że świątynie zostały zbudowane przez rasę gigantów. Nie jest to takie zaskakujące, gdy popatrzy się na wielkość  bloków wapiennych, z których je zbudowano. Niektóre z tych megalitów maja ponad pięć metrów długości i ważą ponad pięćdziesiąt ton.
Do ich budowy użyto wytrzymałego wapienia koralowego  (zewnętrzne  ściany) Między innymi dzięki temu budowle przetrwały tak długo. Natomiast bardziej miękki i gładszy wapień Globigerina został użyty do wykonania  wewnętrznych detali,  takich jak drzwi, ołtarze i dekoracyjne płyty. Każda świątynia składa się z kilku "komnat" otaczających centralny korytarz. Istnieją dowody na to, że ściany wewnętrzne zostałyby otynkowane i pomalowane. Znaleziono dwa fragmenty gipsu z czerwoną ochrą, które są obecnie przechowywane w Muzeum Archeologicznym Gozo.
Świątynie mają duży taras od frontu. Było on prawdopodobnie używany podczas ważnych
uroczystości . Pozostałości kości zwierzęcych sugerują  rytuały z udziałem ofiar zwierzęcych. Liczne paleniska potwierdzają używanie ognia.  Niestety niewiele wiadomo o ceremoniach jakie były odprawiane w świątyniach oraz o zwyczajach ludzi, którzy je zbudowali.  Zniknęli oni z wyspy z prawdopodobnie z powodu niedoboru żywności, właśnie ok 2500 roku pne.

Ġgantija na mapie kliknij: TU























wtorek, 22 maja 2018

Zamek Reszel

Zamek Reszel to kolejna nasza nieplanowana wycieczka. Odwiedziliśmy go w czerwcu 2015 roku. Właśnie spojrzałam na datę tej wizyty i aż się uśmiechnęłam. Wtedy jeszcze nawet nie myśleliśmy, że za równo rok nasze życie wywróci się całkowicie do góry nogami. Ale nie o tym jest przecież  ten post. Mamy tu mówić o zamku. Dotarliśmy tu podczas wycieczki do Mikołajek i Gierłoży. Będąc w tamtych okolicach koniecznie trzeba odwiedzić to miejsce.
Pierwsza strażnica Krzyżacka (drewniana) stała na miejscu zamku już w 1241 roku. Murowany zamek powstał ponad 100 lat później. Trwającą 51 lat budowę rozpoczął biskup Jan I z Miśni w 1350 r. Zamek objął południowo-wschodnie naroże miasta. Początkowo był to czworoboczny obiekt o wymiarach 43x45 metrów. Zakończył ją natomiast w 1401 r. Henryk III Sorbom.  Był on znany z zamiłowania do przepychu, nadał budowie dużego rozmachu. Powstało wówczas m.in. skrzydło południowe z apartamentami mieszkalnymi biskupa oraz krużganki. Warownia została sprzężona z obwarowaniami miasta. Całość założenia sprawiła wrażenie jednego potężnego systemu obronnego, ale wieże zamku zdecydowanie przewyższały baszty miejskie w taki sposób, że gdyby miasto padło wtedy zamek mógłby się bronić dalej, natomiast gdyby
nieprzyjacielowi udał się zdobyć warownię, miasto zostałoby bezbronne. Sytuacja ta zmieniła się dopiero kiedy na mocy traktatu toruńskiego w 1466 roku, Warmia przeszła pod opiekę króla polskiego. Około 1505 r., z inicjatywy biskupa Łukasza Watzenrode rozpoczęto wznoszenie nowych murów obwodowych. Fortyfikacje te były już przystosowane do użycia broni palnej. W tym okresie częstym gościem był tu Mikołaj Kopernik, bratanek biskupa oraz jego sekretarz i osobisty lekarz. Kolejne większe prace przeprowadzono za rządów kardynała Andrzeja Batorego w latach 1594-1597. Zamek, który wtedy stracił już znaczenie militarne, został przekształcony we wspaniałą rezydencję
myśliwską. Często przybywali tu kolejni biskupi warmińscy. Niestety reszelski zamek, jak wiele innych w tamtych latach, został zniszczony podczas wojen polsko-szwedzkich. Szwedzi, którzy byli protestantami, często grabili posiadłości kościoła katolickiego w całej Europie. Zamek nigdy już nie odzyskał swej pierwotnej świetności. Po pierwszym rozbiorze Polski królowie pruscy utworzyli na zamku więzienie. W 1806 wybuchł pożar miasta i zamku. Zniszczeniu najbardziej uległa wieża główna. W 1807 wybuchł kolejny, który spustoszył do końca zamek. Po pożarze jedyną ocalałą
zabudową była wybudowana pod koniec XVIII wieku część kompleksu szkolno-klasztornego jezuitów składająca się z dwóch piętrowych gmachów szkolnych łączących cechy baroku i klasycyzmu.
W latach 20. XIX w. południowe skrzydło zaadaptowano na kościół ewangelicki. Skrzydło wschodnie i południowe zostały obniżone do wysokości murów kurtynowych. Zamurowano lub przekształcono wiele otworów okiennych i drzwiowych. Rozebrano do końca mury obronne, bramę wjazdową i basztę w narożniku północno-zachodnim. Zeszpeciło to architekturę założenia, które w tej formie pozostaje do dziś. W okresie międzywojennym rozpoczęto na zamku prace
rekonstrukcyjne, które z przerwami trwają do chwili obecnej. W 1958 roku zamek został przejęty przez Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne "Pojezierze". Gruntowny remont, przeprowadzony w latach 1976-1985, pozwolił na utworzenie w części pomieszczeń domu pracy twórczej oraz galerii sztuki. Od roku 2001, po kolejnej renowacji, jest tu hotel z restauracją, galeria i muzeum.

Reszel na mapie kliknij TU
Strona www zamku kliknij TU
Reszel na Facebooku kliknij TU


piątek, 18 maja 2018

Zamek Czocha - tam wypada być!

Do tego zamku zawitaliśmy w styczniu 2018. To właściwie zamek "nie w moim stylu". Ale z drugiej strony jak to tak.... nie odwiedzić Czochy ? To punkt obowiązkowy dla każdego miłośnika zamkowych obiektów.
O Czosze można by napisać książkę (i z resztą niejedna powstała). To zamek z niesamowitą historią. Tak naprawdę każdy znajdzie tu coś dla siebie, coś co go zainteresuje.
Nie do końca znana jest geneza nazwy zamku Czocha (Szczerze mówiąc jak pierwszy raz usłyszałam tą Inni upierają się, że nazwa wywodzi się od  a Taxus , czyli cis, drzewa niegdyś gęsto porastającego zamkowe wzgórze.
Pewnie nigdy nie dowiemy się, kto ma rację.  Jedno jest pewne, wraz z upływem lat nazwa zmieniała się wielokrotnie. W 1329 zamek wzmiankowany był jako Castrum Caychow, a w późniejszym średniowieczu również jako Cachow (1337) , Schochav (1413), Csochow (1419) i Schochuff (1420).  Później Schocha (1592), Zhoche (1732) i wreszcie Tzschocha, która po raz pierwszy pojawiła się w roku 1816. W czasach bardziej nam współczesnych warownię nazwano Czachów i przemianowano w końcu na Czocha (juz po wojnie)

Co do samego zamku jako budowli. Pierwsza zachowana wzmianka o tym miejscu pochodzi z roku 1241. Określa je jako  Mons Tyzow  i wskazuje jako punkt graniczny (świetne więc miejsce na warownię!). Historia murowanej twierdzy rozpoczyna się w połowie XIII wieku, zapewne za sprawą króla czeskiego Wacława I Przemyślidy lub jego syna Przemysła II Ottokara.  Jednak są głosy, które twierdzą, że fundatorem mógł również być jeden z książąt świdnicko-jaworskich starający się w ten sposób umocnić pozyskany fragment Górnych Łużyc.
Jedno jest pewne. Na początku, jak to zwykle bywa była wieża. Najstarszą część warowni  stanowi, stojący przy głównych bramach (istnieją dwie, starsza dolna i nowa górna), stołp. Później obudowany częścią mieszkalną. Z części mieszkalnej najstarszy jest północny fragment.
W  historii zamku możemy doszukiwać się nieustannego przechodzenia jej z rąk polskich do czeskich i na odwrót, szkoły szyfrantów Abwehry czy w końcu schronienia dla uchodźców z Grecji (oraz ich zwierząt  :o ).
Od 1952 roku mieścił się tam Wojskowy Dom Wczasowy i z tego powodu obiekt był utajniony, nawet nie występował na mapach. Od września 1996 roku publicznie dostępny jako ośrodek hotelowo-konferencyjny.

Warto obejrzeć!
Zamek Czocha na mapie kliknij: TU
 Zamek Czocha na FB kliknij: TU